Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Crash. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Crash. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2022

Minął miesiąc od operacji

Minął równy miesiąc od operacji Crasha. Psina doszła już całkowicie do siebie. Niestety po początkowo dość dobrych wynikach hormonów, kolejne badanie kontrolne wykazała znaczny spadek ilości hormonów. Dla tego zostało włączone leczeni farmakologiczne i tak jak ludzie Crash przyjmuje tabletki regulujące ich ilość w jego organizmie.  Oczywiście nie jest to tragedia, ale lepiej jakby nie musiał przyjmować chemii.

Cały czas nie mamy wyniku badań histopatologicznych. Trochę to wkurzające, bo miały być do 30 dni, a ich jeszcze nie ma. Są one istotne dla tego, że powiedzą nam, czy usunięty guz był zmianą złośliwą, czy nie.  Oczywiście liczymy na to drugie. Poniżej załączam tomografie komputerową tarczycy Crasha. Strzałką oznaczyłem guza który został usunięty.


czwartek, 3 listopada 2022

Bednarki swoich ratują do końca!

W ubiegłym tygodniu Agata wyczuła u Crash-a guza na szyi. Natychmiastowa wizyta w lecznicy i diagnoza: guz na tarczycy. Tu nie ma wyboru. Jedynie ingerencja chirurgiczna i nadzieja, że to cholerstwo się nie będzie odnawiało. Wczoraj 2 listopada Crash przeszedł operację. Zakończyła się sukcesem. Usunięto mu jeden płat tarczycy. Za 14 dni przekonamy się czy pozostały płat podejmie pracę i czy będzie wytwarzał odpowiednia ilość hormonów. Jeśli nie, Crasch będzie musiał przyjmować leki. Tak jak ludzie. Na razie po dniu pobytu w szpitalu, wrócił do domu. Jest bardzo wytłumiony. Nie wiem czy to przez leki, z powodu szoku jaki doznał w związku z całą sytuacją, czy w końcu z powodu tego braku jednego usuniętego płata tarczycy. Okaże się to w najbliższym czasie. Koszty związane z leczeniem naszego białego Bednarka są kosmiczne, ale Bednarki nie zostawiają swoich i walczą o nich do końca. ZAWSZE!

wtorek, 23 czerwca 2020

Vega

Vega mieszka już u nas dwa miesiące. Zżyła się z wszystkimi domownikami, ale najbardziej z Maciejem i Agatą. Jest kochanym urwisem. Cały czas chce się bawić. Wczoraj pierwszy raz doszło do poważniejszego incydentu z Crashem. Terier, jak to terier, ma swoje zasady i chyba nie spodobało mu się rozrabianie Vegi. Ugryzł ją w ucho. I to dość mocno, bo "polała się krew". Ale po chwili już ponownie byli kumplami. Crash sam się dość mocno wystraszył, bo spuścił uszy, podkulił ogon i dostał szkliste oczy. No, ale takie są psy. A ucho Vegi? Zagoi się szybciutko, a ona sama już nawet nie pamięta o całym incydencie.