niedziela, 28 kwietnia 2024

Nawigator eTrex SE

W sobotę zamówiłem części do nowego desktopa. Ja pójdzie dobrze to będą dostępne już w poniedziałek. Ważne by były do weekendu majowego, bo wtedy na spokojnie złoże sprzęt i postawię go na nogi. Nie jest to jedyny zakup jaki ostatnio dokonałem. Ale od początku. Wyobraźcie sobie, że aparat za kilkanaście tysięcy złotych nie ma w sobie wbudowanego modułu GPS do geotagowania zdjęć. 

Do póki nie używałem geotagów, to mi ich nie brakowało, ale od 2013 roku wiem, że to genialna funkcja ułatwiająca życie wszystkim miłośnikom fotografii, i to nie tylko wykonującym ją, ale i tym co są tylko jej odbiorcami. Co prawda mój aparat ma funkcję pobierania danych geolokalizacyjnych ze smartfona, jednak działa ona tylko w 30% przypadków użycia aparatu (pracownicy działu aplikacji firmy Sony powinni zostać wymienieni na kompetentnych). Dla tego kupiłem urządzenie służące do nawigowania firmy Garmin eTrex SE. Miłośnicy firmy Garmin mogą się zastanawiać, na co komu urządzenie bez map. Otóż to urządzenie zapisuje ślad przebytej drogi i zapisuje je w formacie .gpx, a  baterie starczają mu na REALNE 100 godzin pracy (producent podaje 168 godzin). Po rejestracji  śladu naszej wędrówki możemy połączyć zdjęcia z tym plikiem .gpx za pomocą programu Geosetter (zalecam stosowanie wersji beta, choć nie ma ona spolszczenia, ale pracuję nad tym).

Po synchronizacji zdjęć z plikiem .gpx, zdjęcia otrzymują swoje znaczniki lokalizacyjne. Nawigator eTrex SE dotrze do mnie we wtorek. Wtedy tez rozpocznę testy. Przy okazji przepraszam firmę eAzymut, że sprzętu nie kupiłem u nich, ale -240 zł różnicy (przy cenie 780 zł u was i 540 zł na Amazonie) to dla mnie dość dużo. Nie mniej, firma godna polecenia. Pełen profesjonalizm. Nawet zapoznali się z programem Geosetter, który tak naprawdę guzik ich obchodził, żeby stwierdzić czy eTrex SE będzie spełniał moje oczekiwania. Po mailowej wymianie uwag, doszliśmy do wniosku, że to urządzenie POWINNO spełnić moje oczekiwania, ale na 100 % będę pewny po wykonaniu testów. Weekend majowy zapowiada się więc bardzo pracowicie. Relację z testów stawię na stronę.

środa, 24 kwietnia 2024

Nowy PC

W sobotę zamawiam części do nowego PC-ta. Mój stary komputer chyba usłyszał, że chcę go wymienić i najzwyczajniej w świecie "odszedł". Śmierć miał nagłą. Buchnął ciepłem z kratek wentylacyjnych, wykonał bluescreena i już się nie podniósł. Brakło około 14 dni, by zastąpił go nowy sprzęt. W sumie to wytrzymał i tak bardzo długo, bo blisko 10 lat. Sądzę, że obecne podzespoły nie wytrzymają tyle czasu. Nowym sprzętem będzie oczywiście desktop. Wymieniam tez wysłużony monitor. Teraz będę miał dwa monitory 4K zamocowane na uchwycie ze sprężyną gazową. Spodziewam się, że części dojdą do mnie w okolicach wtorku. Tak więc w weekend majowy będę mógł spokojnie złożyć i skonfigurować cały sprzęt. Warto też nadmienić, że w poniedziałek komputer wymienił sobie Kuba. Sprzęt miał koło 7 lat. Przeskok technologiczny ogromny. U mnie po 10 latach będzie widać różnice w działaniu jeszcze wyraźniej. Postaram się zamieścić relację ze składania podzespołów.

piątek, 12 kwietnia 2024

Coraz bliżej do wyjazdu wakacyjnego

Dzisiaj licznik na stronie wskazał mniej niż 100 dni do wyjazdu wakacyjnego i cały czas zmierza do ZERA. To odpowiedni moment żeby wspomnieć o organizacji wyjazdu. Patrząc na drogę dojazdową do Czarnogóry, to mamy już wszystko ogarnięte. Natomiast co do drogi powrotnej, to pozostało nam zarezerwować hotel gdzieś mniej więcej w połowie drogi. Mam nadzieję, że uda się to wykonać w najbliższym czasie. Dopinane są również pozostałe tematy organizacyjne.

EURO mamy już kupione w atrakcyjnej cenie (ostatnio złotówka umocniła się względem EURO i można ją było kupić w stosunkowo niskiej cenie). W zasadzie tylko za główną kwaterę musimy zapłacić gotówką, więc ewentualna zwyżka kursu EURO nie wpłynie nam na cenę noclegu. W pozostałych krajach, czyli Czechy, Słowacja, Węgry, Bośnia i Hercegowina będziemy płacili kartą płatnicza z opcją wielowalutową. Paulina i Tomasz mają Revoluta, my mamy taka opcją w PKOBP przy koncie "Bez granic". Porównując te oferty można dojść do wniosku, że w zasadzie pokrywają się w 100%. Po za tym, jest to o tyle wygodna forma płatności, że w przypadku np. forintów węgierskich, nie zostaje nam w kieszenie zbędna gotówka której nie wydamy nigdzie po za Węgrami. To samo dotyczy Czech (korona czeska) oraz Bośni i Hercegowiny (marka wymienna). Co do winiet, to czekamy z ich zakupem do końca, tak by w przypadku rezygnacji z wyjazdu wakacyjnego nie stracić pieniędzy.

Moja skoda nie robi się coraz młodsza i ma obecnie 10 lat. W tym roku brakło mi miejsca na pieczątki potwierdzające przegląd techniczny w dowodzie rejestracyjnym. I tutaj ciekawostka, bo o ile w Polsce nie musimy już mieć pieczątek w dowodzie rejestracyjnym, to za granicami naszego kraju są one wymagane. 2 kwietnia złożyłem stosowny wniosek w wydziale komunikacji i czekam na informacje o możliwości odbioru dowodu. Paszporty wszyscy mamy ważne. W czerwcu jeszcze Maciej i Kuba muszą przedłużyć sobie karty EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego). Ubezpieczenie auta (OC, AC oraz assistance) mamy już opłacone. Przed samymi wakacjami opłacimy jeszcze dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Nie jest ono niezbędne, ale zawsze lepiej je mieć zwłaszcza, że obejmuje ono bardziej rozszerzona pomoc medyczna niż sam EKUZ oraz zawarte w nim jest (przynajmniej było do tej pory) sprowadzenie zwłok do Polski po ewentualny zgonie ubezpieczonego. Oby z tego ostatniego rodzina nigdy nie musiała korzystać, ale lepiej dmuchać na zimne. W każdym razie z przygotowaniami wychodzimy na ostatnia prostą.