poniedziałek, 11 maja 2020

Wszystko się sypie

W środę o godzinie piętnastej otrzymałem od brata telefon z dramatycznymi informacjami. Moja mam miała udar i jest w szpitalu. Pamiętam jedynie, że powiedziałem bratu, że jadę do niego i od tamtej pory nie pamiętam nic co się działo później. Doznałem jakiejś amnezji. Pamięć wraca mi dopiero w czwartek. Jednak od początku.


Mamę znaleźli na klatce schodowej, kilka minut po dwunastej, sąsiedzi. Zaalarmował ich pies który zaczął szczekać, że coś dzieje się za ich drzwiami. Dzisiaj oceniając całą sytuację na chłodno dziękuję losowi, że mama nie zdążyła wejść do domu i tam nie upadła, bo wtedy znaleźlibyśmy ją z bratem dopiero wieczorem i zapewne już by jej z nami nie było. Informacje o tym dramacie dotarła do nas dość późno, ponieważ mama miała przy sobie telefon i pojechał on z nią do szpitala, a tam były nasze numery telefonów. Tutaj prośba do znajomych mamy, o nie dzwonienie na jej numer, ponieważ telefon się jeszcze nie rozładował, a przez koronawirusa nie mogę odebrać rzeczy mamy, nie mówiąc o zobaczeniu jej. Sąsiedzi, powiadomili policję, że w domu jest druga osoba wymagająca opieki medycznej (tata) i policja przez trzy godziny ustalała namiary na mnie i Krzysztofa. Mama przeszła rozległy udar krwotoczny. Cały czas istnieje duże zagrożenie dla jej życia. W zasadzie w każdym momencie może się otworzyć kolejne naczynie w głowie i może dojść do ponownego udaru. Mama jest silną kobietą i jej organizm podjął walkę. W czwartek choć niewyraźnie to starała się przekazać jak najwięcej informacji. W piątek mówiła już wyraźniej, odpowiadała logicznie i wykonywał proste polecenia. Chciałbym tu zaznaczyć, że to nie oznacza, że jest dobrze. Stan zagrożenia życia będzie się utrzymywał przez kilka - kilkanaście dni. Najlepiej jakby mama leżała w całkowitym bezruchu, bo każde poduszenie grozi kolejnym udarem. Tomografia wykonana w dniu przyjęcia wykazała dość duże uszkodzenia neurologiczne. To jest zła wiadomość. Normalnie części mózgu które nie zostały objęte udarem, przejmują funkcję części uszkodzonych, ale u mamy uszkodzenia są ogromne. W sumie nie wiadomo w jakim stanie mama będzie w przyszłości, o ile oczywiście przeżyje. Mama ma sparaliżowaną prawą stronę ciała. Mama ma znakomitą opiekę. Ania która jest dobrym aniołem mojej rodziny, robi w szpitalu dla nas tyle, że do końca życia będę jej dłużnikiem.
Na domiar złego, jak większość z was wie, mamy w domu tatę który również jest po udarze. On wymaga stałej opieki. Tak więc sytuacja jest bardzo ciężka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza