środa, 2 marca 2016

Jak "koledzy" z pracy uznali mnie za debi... dziwaka

Nie tak dawno temu, bo gdzieś mniej więcej w styczniu, byłem uczestnikiem dość dziwnej sytuacji. Otóż w mojej obecności dwóch pracowników technicznych z mojego zakładu, wykonywała kopię bezpieczeństwa dysku, dość strategicznego komputera z jakiego korzysta mój dział. Podglądając ich pracę z za ramienia, bo jak wiadomo pracownicy techniczni nie bardzo chcą się dzielić swoją wiedzą, zauważyłem, że używają do tego tegoż samego programu którego używam w domu. Był to Acronis True Image. Stwierdziłem więc pod nosem, że rok temu też kupiłem sobie ten program. W tym momencie obaj panowie odwrócili się do mnie i zapytali ze zdziwieniem: "Co zrobiłeś?". "Kupiłem" powtórzyłem już nie tak pewnie. Odwrócili się z powrotem w kierunku swojej pracy z głupkowatymi uśmiechami na twarzy. Zadałem więc kolejne pytanie: "A co to źle, że kupiłem? Lubię mieć oryginale programy". Wtedy jeden z techników rzucił krótko: "Można kupić. Tylko po co?" Miałem mu odpowiedzieć, że nie jestem złodziejem, ale już nie chciałem wdawać się w jałową rozmowę. Myślę, że jeszcze dużo wody upłynie, zanim zmieni się mentalność naszego społeczeństwa, jeżeli chodzi o własności intelektualne. Z jednej strony chcielibyśmy mieć tak samo dobrze jak za granicą, a z drugiej nie robimy nic by poprawić obecny stan rzeczy.

Idąc dalej, odbyłem ostatnio rozmowę z jednym znajomym na temat ściągania muzyki z internetu. Sam mam 90% oryginalnych płyt, a pozostałe 10% regularnie wymieniam na oryginały. Znajomy stwierdził, że muzyka jest za droga i dlatego piraci. Następnego dnia znalazłem w sklepie płytę jego ulubionego zespołu. Kosztowała całe 36,90 zł. Pytam go czy mam oryginała. Oczywiście nie miał. Pyta mnie po co skoro ściągną. Mam teraz uczciwe pytanie do wszystkich: ile musiała by kosztować płyta, żeby nie ściągać jej z netu?  20 zł? 10 zł?. Myślę, że i tak płyty byłyby piracone. Taka już ludzka natura.

Żebyście dobrze mnie zrozumieli: nigdy nikogo nie krytykowałem za używanie nieoryginalnego oprogramowania czy ściąganie muzyki. Nigdy też nie namawiałem nikogo do zmiany jego poglądów na temat własności intelektualnej. Ale mam też prośbę: uszanujcie to, że ja lubię mieć oryginały i już inny nie będę. Taki jestem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz