sobota, 6 października 2012

Wymiana dywanu u mamy

Dzisiaj z Krzyśkiem robiliśmy małe przemeblowanie u mamy na Retkini. Związane to było z zakupem nowego dywanu do dużego pokoju. Na szczęście mama zanim przyjechaliśmy opróżniła segment z całej zawartości, co bardzo przyspieszyło nam wyniesienie go. Dodam, że poprzedni dywan liczył sobie naście lat. Tak więc wymiana na nowy była bardzo wskazana. Teraz jeszcze mama planuje zakup nowej wersalki. Stara też już jest mocno wysłużona i chyba dalsze zwlekanie z jej wymianą nie ma większego sensu. 

Przyjrzałem się dzisiaj (ukradkiem) nogom ojca. Są dość mocno opuchnięte i zaczęły się na nich pojawiać krwiste wybroczyny. Choć nie jestem lekarzem i nie bardzo mogę diagnozować, to jednak od razu widać, że sprawa zaczyna być poważna. Tata konsekwentnie odmawia wizyty lekarza. No cóż jest dorosły i chyba sam wie najlepiej co jest dla niego dobre. Nie ma co kogoś uszczęśliwiać na siłę.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza