Do wakcji 2024 pozostało:

niedziela, 23 września 2012

Wspomnienia prezentera Radia Kontakt z Łodzi cz.2


Przez pierwsze sześć miesięcy główne nadajniki (były dwa na dwa pasma – górny 98,8 MHz i dolny 67.6 MHz UKF) znajdowały się na Retkini. Lokalizacja nie była przypadkowa. Oboje z K. tam mieszkaliśmy. Później nadajniki zostały przeniesione do centrum i zamocowane na wysokości ok. 40 m. Co spowodowało znaczne zwiększenie zasięgu. Nadawaliśmy z mocą 250 Watt. Jak już pisałem, zapewniało to zasięg wykraczający poza Łódź. Nadajniki w centrum miały jeszcze jeden bardzo istotny aspekt. Znajdowały się one wśród innych stacji nadawczych co powodowało, że praktycznie były nie do wykrycia przez PIR. Znali ogólny kierunek skąd pochodzi sygnał, ale nie mogli dokładnie ustalić miejsca nadawania. Sygnał z Retkini był dosyłany do nadajników radiolinią na zupełnie innych częstotliwościach. Rozwiązanie takie dodatkowo zabezpieczało nas przed PIR-em. Zabawa zapewne trwała by w nieskończoność bo nikt z namierzających nie mógł się połapać o co chodzi: W Łodzi w zasadzie wszyscy słuchacze Radia Kontakt wiedzieli, że nadaje ono z Retkini ale sygnał podczas namiarów najsilniejszy był w centrum. To bardzo myliło PIR-owców. Dodatkowo jedna z budek telefonicznych z Aleksandrowa Łódzkiego posiadająca numer zwrotny, służąca nam do kontaktu ze słuchaczami, była również spięta z naszym studiem za pomocą radio linii co jeszcze wprowadzało kolejną lokalizację do wzięcia pod uwagę (czyli dezorientację PIR-u) podczas ustalania kto nadaje sygnał. 

Coraz częściej odzywaliśmy się w audycjach na żywo. Tak naprawdę wszystko co nadawaliśmy było na żywo. Największą nagrodą dla nas było gdy ktoś wypowiadał się o nas pozytywnie publicznie. Mówili zresztą o nas wszyscy: w tramwajach, w autobusach na ulicy. Doszło do tego, że w kiedyś w tramwaju powoływał się na znajomość z nami pewien chłopak chcący zaimponować dziewczynie !!! Widziałem go pierwszy raz na oczy !!! Oczywiście ja stałem obok i przysłuchiwałem się jego opowieści, a on nie wiedział, że ja to ja. Gdy prowadziliśmy jedną z audycji tak się złożyło, że słuchali nas rodzice K. Wracali wtedy z działki znajdującej się pod Łodzią. Oczywiście nie wiedzieli oni o naszej rozgłośni. Ale im bliżej byli domu tym bardziej rozpoznawali nasze głosy. Mama K. jest prawnikiem i po powrocie do domu zapytała nas czy wiemy co nam grozi za naszą zabawę. Ale nie namawiała nas do zaprzestania emisji. Następnego dnia pokazała nam pod jakie paragrafy można podciągnąć nasz proceder. My oczywiście przyjęliśmy to do wiadomości i… nadawaliśmy nadal. Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

I tak dobrnęliśmy do 1998 roku. Tu popełniliśmy z K. mały błąd. Po pracach konserwacyjnych jeden z nadajników nie powrócił na swoje miejsce do centrum. Było na to już za mało czasu przed emisją. Aby nie tracić wiernego grona słuchaczy, został on zamocowany na dachu bloku w którym znajdowało się studio emisyjne. Nasza lekkomyślność kosztowała nas bardzo wiele. Błyskawicznie zostaliśmy namierzenie i tylko szczęśliwy traf (chwilowy zanik napięcia i rozłączenia całego sprzętu) spowodował, że nie zostaliśmy zatrzymani na gorącym uczynku. PIR z pelengatorem byli już na dachu bloku i robili pomiary sygnału. Do nas jednak nie dotarli. Wtedy to podjęliśmy decyzję o zakończeniu nadawania. W zasadzie my byliśmy już spaleni. To był bardzo nagły i bardzo smutny koniec Radia Kontakt. Do dzisiaj wspominam tamte czasy z łezką w oku. 

Nie wiem czy potrafiłbym miksować przy zastosowaniu tylko i wyłącznie programów komputerowych. Jednak fizyczny sprzęt miał to do siebie, że to ja zawsze wciskałem fizycznie przycisk by odpalić kawałek, to ja zawsze przesuwałem suwakami miksera. Zastanawiam się czy odnalazł bym się w nowej rzeczywistości i pokusił jeszcze raz o podobną inicjatywę. Na chwilę obecną dostałem zaproszenie od Agnieszki by zagrać u nich w radiu. Temat na pewno jest wart zastanowienia. Nie mówię nie, więc może usłyszycie mnie jeszcze. Tym razem w internecie…

Jeżeli zastanawiacie się czy ponieśliśmy jakieś konsekwencje za nadawanie radia to wyjaśniam, że nie. Ponieśliśmy je za coś zupełnie innego, mianowicie za... nielegalne nadawanie telewizji :). Ale to już zupełnie inna opowieść.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz