niedziela, 29 lipca 2018

Dzień pierwszy - Chorwacja 2018 - dojazd

Wyjechaliśmy z Łodzi o 2:00. Sam początek trasy był już ciekawy, bo Gina została przygotowana bardzo skrupulatnie do trasy, a mimo to nie ustrzegłem się mini problemu. Po przekręceniu kluczyka, uległa spaleniu żarówka mijania. Mam nadzieję, że to była zapowiedź mega udanych wakacji. Sama trasa przebiegła spokojnie. Niestety była dość wyczerpująca. Do Plitwickich Jezior dojechaliśmy po godzinie 18:00. Szesnaście godzin za kółkiem jednak jest wyczerpujące, a postoje nie rekompensują zmęczenia.
To jednak szybko minęło po dojechaniu na miejsce. Gospodarze przemili. W każdym pokoju naszykowana na przywitanie Rakija (tak sądzimy, bo nie była opisana). Ale wódeczka tak smaczna, że można ją spożywać bez popitki. Pokoje zgodne z opisem, a krajobraz... niemożliwy. Poniżej kilka zdjęć z dnia pierwszego. A już dzisiaj atakujemy Plitwickie Jeziora.

Poniżej ekipa Chorwacja 2018 (bez fotografa) i pierwszy postój w Austrii


Rakija i piwko i świeży chleb ze smalcem ze skwarkami...



Poniżej lokalne piwo. Takie sobie. Polskie lepsze.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz